logo
 M e n u

Strona główna
Od autora
O stronie
O Półwyspie Helskim
Lekcja o Bałtyku
Herby miast
Galerie zdjęć
Perły naszej floty
Linki do innych stron
Kamery znad Bałtyku
Sonda
Alfabet Morse'a
O Trójmieście
Kołobrzeg i okolice
Łeba i jej okolice
Latarnie morskie
Dla żeglarzy
Mój banner
Pogoda
Morski Czat
Morskie Legendy
Kącik Multimedialny
Cutty Sark Gdynia
Wybrzeże Zachodnie
Mierzeja Wiślana
Różne Ciekawostki

Sklep żeglarski Warszawa, żeglarskie prezenty, morski styl
Żeglarskie busole, lunety, sekstanty, dzwony okrętowe


Batory i Natasza

W pierwszych miesiącach 1969 roku stary Batory zakończył swą długoletnią służbę na morzach i oceanach i przeszedł na zasłużoną emeryturę. W połowie roku "zaproponowano" mu zameldowanie w centrum Gdyni. Propozycja wyglądała atrakcyjnie. Przyjął ją z zadowoleniem i już 1 lipca zacumował w Basenie Prezydenta na honorowym miejscu przy Molu Południowym - był wszak jednostką zasłużoną, darzoną powszechnym szacunkiem, o pracowitym życiorysie bogatym w barwne a nawet heroiczne epizody.


Paradoksalnie w czasie pobytu w tak reprezentacyjnym punkcie miasta Batoremu doskwierało coraz większe osamotnienie. W jego salonach i restauracjach brakowało kompletu gości. Okazjonalne wycieczki szkolne i imprezy organizowane przez zakłady pracy nie były w stanie tego zrekompensować. Może właśnie ta samotność była przyczyną zawarcia przypadkowej znajomości z niejaką Nataszą, postacią dojrzałą aczkolwiek dużo od niego młodszą. Zaskoczeniem dla gdynian był fakt, że na Skwerze Kościuszki coraz częściej zaczęto widywać go w jej towarzystwie - dowodem może być stara fotografia wykonana w końcu marca 1971 roku.


Kim była owa Natasza? Jej przeszłość nie jest znana. Pojawiła się w Gdyni w listopadzie 1953 roku. Nigdzie nie pracowała - wystawała całymi dniami na środku Skweru. Była feministką - dominowała zdecydowanie nad adorującym ją kręgiem płaskich postaci sojuszu ludu pracującego i mas żołnierskich. Wśród mieszkańców Gdyni panowało uzasadnione przekonanie o jej wybitnie proradzieckich sympatiach. Dziwna to była para. Powszechnie obawiano się, że ta nowa znajomość nie przyniesie Batoremu nic dobrego. I tak też się stało. Kto wie, może właśnie z rekomendacji Nataszy na jego pokładzie zakwaterowały w okresie wydarzeń grudniowych 1970 roku oddziały milicji pacyfikujące i represjonujące mieszkańców Gdyni. Zniechęcony Batory zerwał kontakty ze swoją nową znajomą opuszczając Gdynię 30 marca 1971 roku i na zawsze wyjechał z Polski. Po kilku miesiącach widziano go jeszcze w Hongkongu po czym wszelki ślad po nim zaginął. Dobrze poinformowani mówią, że podobno swoją doczesną egzystencję zakończył w stoczni Yau Wing Metal Junk. A co działo się dalej z Nataszą? Swoim anachronicznym stylem bycia coraz bardziej nie pasowała do śródmieścia Gdyni. Wiatr przemian roku 1989 spowodował, że władze miejskie wypowiedziały jej dotychczasowe lokum a wkrótce, bo już 22 lipca 1990 roku, eksmitowały ze Skweru Kościuszki.


Dzisiaj można ją spotkać na cmentarzu redłowskim. Stoi na uboczu pośród drzew, w sąsiedztwie grobów czerwonoarmistów. Jest samotna, znikł gdzieś koniunkturalny krąg jej skamieniałych adoratorów. W wyciągniętych dłoniach nadal dzierży swój sztandar - sprawia wrażenie jakby mimo upływu lat wciąż zamierzała ruszyć hardo do przodu porywając za sobą tłumy. Wokół jednak pusto i cicho - nikogo już nie potrafi uwieść swym dawno zaśniedziałym blaskiem.

Janusz Postek



Powrót do strony poprzedniej

Powrót do strony głównej